Przeglądarki jak kombajny

Przeglądarki internetowe przestały być już prostymi oknami na świat globalnej sieci, powoli zamieniając się właściwie w coś rodzaju platformy sprzętowej. Czy to możliwe, że kiedyś połkną również systemy operacyjne? Być może, na razie droga do tego jest daleka. Zmieniło się jednak sporo - bywa już bowiem nawet tak, że kilkuletnie laptopy mają problemy z uruchomieniem na przykład najnowszej wersji Chrome. Sama przeglądarka co prawda wystartuje i pozwoli nawet na otwarcie kilku stron, jednak szybko zacznie pożerać ogromne zasoby komputera, w efekcie skutecznie go dławiąc i uniemożliwiając komfortową pracę. Zmiana przeglądarki na konkurencyjną niewiele pomaga - zarówno Firefox od Mozilli, skandynawska Opera jak i coraz lepszy Internet Explorer nie pozostają w tyle i oferują tyle samo, co Google Chrome. Tak samo obciążając nasze sprzęty... Od biedy dla starszych komputerów mogłyby wystarczyć starsze edycje wspomnianych przeglądarek jest w tym jednak pewien szkopuł - witryny internetowe również nie stoją w miejscu i wymagają coraz lepszych przeglądarek. No i koło się zamyka... Pozostaje więc pogodzić się z tymi trendami i przyłączyć do pędzącego nurtu postępu. Z czym wiążą się nowe, fantastyczne możliwości, jak na przykład korzystanie z dobrodziejstw chmury albo powstających jak grzyby po deszczu telewizjach on-line, wypożyczalniach czy grach sieciowych zrzeszających nawet po kilka milionów graczy. Szczególnie upodobałem sobie właśnie granie z innymi, najlepiej właśnie bezpośrednio przez przeglądarkę. W życiu nie spodziewałem się, że może być to tak banalnie proste - wystarczy wejść na odpowiednią stronę (na przykład jakiś portal społecznościowy), zalogować się i już, można cieszyć się rozgrywką z ludźmi z całego świata. Co więcej, taka gra nie jest w żaden sposób "przykuta" do komputera, jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnie instalowanych tytułów. Można więc zabierać ją ze sobą w podróż - wystarczy bowiem jakiś lepszy telefon z mobilną przeglądarką oraz dostępem do sieci.